Jeździć na szkolenia, panowie, jeździć
przez stefanprecel dnia sie.17, 2011, kategorie Bez kategorii
Praca w korporacji ma swoje plusy, oprócz własnego biurka. Zajebiście bawiłem się ostatnio na weekendzie w górach, tzn. na szkoleniu. Uwielbiam takie wyjazdy, jak szkolenia biznesowe. Możesz nie wystawiać nosa z pokoju przez cały czas, tylko dolewać sobie alkohol z prywatnej lodówki. Żarcia też jest pod dostatkiem, a biedni kelnerzy kłaniają się przed tobą, jak tylko mogą, bo to ty jesteś panem, ty płacisz. Właściwie jest jakaś idea, dla której szkolenia menedżerskie są organizowane, ale absolutnie nie widzę jej przesłania. Nic bardziej kreatywnego już nie wymyślimy, dlatego czemu nie wylegiwać się cały weekend nad basenem lub w łóżku? Nie widzę żadnego szkodliwego wpływu na moje postępowanie w pracy, przez taką absencję. Nawet odwrotnie, zajebiście łatwo mi się pracuje po takim wypoczynku. Kiedyś nasza firma zorganizowała cykl pt. Szkolenia Kraków. No umarłem. Po co komu szkolenie, na które nie można wyjechać z miasta? Nie ma wtedy ani szans na dobry alkohol, bo w Krakowie to wiadomo, centusie, ani na dupeczki, bo wtedy rodzina czuwa i nie daje się rozerwać. Ale serio, z całego serca polecam. Trzeba tylko czasem uważać, bo mąż może ci nie uwierzyć, kiedy 9 miesięcy po meetingu międzynarodowym rodzi się śliczny mały czarny bobasek.